27 lut 2010

ZACIĘTA WALKA, PORYWAJĄCY KOMENTARZ, ŚWIĘCI DO POMOCY I ŁZY

Po wieczornych zjazdach spieszyliśmy się na wyścig Justyny Kowalczyk.W pokoju, na małym telewizorku śledziliśmy emocjonujący bieg Justyny.Ponieważ nie wszyscy mieli możliwość usłyszeć gorący komentarz Marka Jóźwika (Zuzia słuchaj)zamieszczam nasz materiał;)Nam pozostało wzywać świętych, wydawać z siebie jęki, bo jakiekolwiek inne słowa uwięzły w gardle!Pokrzykiwania komentatora i emocje powodują, że na wspomnienie tych chwil nie tylko łezka kręci się w oku, ale łza goni łzę...

Dodam, że po tych emocjach mieliśmy kolejną niespodziankę: brązowy medal naszych panczenistek. Wspaniały sportowy wieczór ukoronowaliśmy wypiciem piwka wznosząc toast za sukcesy naszych sportowców.

NA STOKU W BLASKU KSIĘŻYCA

Zapraszam na filmy. Stok oświetlony,zasypany świeżym śniegiem, nieprzygotowany za bardzo do zjazdów. No i do tego my w łopoczących kapotach;)Kolejny sezon musimy bezwzględnie rozpocząć od zakupu kurtek narciarskich, bo wyglądamy na stoku co najmniej komicznie:)Jeśli dołożymy nasze przeciętne umiejętności zjazdowe,to już mamy niezapomniane wspomnienie z Gliczarowa. Ale grunt to umieć śmiać się z siebie!

Przygotowania





FILMIKI ZE SPACERU


SPACER PO GLICZAROWIE

Gdy narciarskie wygibusy zostały zakończone, tuż przed obiadem wybraliśmy się na spacer. Gliczarów może pochwalić się piękną panoramą Tatr. Pożegnaliśmy w międzyczasie rodzinkę i znajomych z Łodzi i podążaliśmy coraz wyżej by napawać się tymi widokami.
O właśnie tak!


"Pośród skał twardych, złomów z granitu,
W dolinach górskie jeziora śpią,
W spowitych sennie ciszą i mgłą
Śnieg się przegląda ze szczytu."
Jerzy Liebert "Jeziora górskie"

Widok na Gubałówkę

Był czas, że się na skalny grzbiet
wspinały ciemne kosodrzewy...
W upalny pół-dzień gór powiewy
niosły aromat żywicowy
i opadały kędyś - het!

Zanim aksamit gąszczów zrzedł,
zduszony wpośród skał ulewy,
zanim ostatnie sczezły krzewy -
jesienią złocił się szlak płowy,
igliwiem tkany - złocił het!

Dziś potrzaskane, krągłe piargi
toczą się w źlebach w dół, bez końca...
Huczą ulewą skalne gardła...

Rzekłbyś - ostatnie echa - skargi,
ostatni pogłos życia - słońca
nad turnią tą, co już umarła...
Zdzisław Kleszczyński "Zamarła turnia"



Tuz przed odjazdem "Łodziaków".
Z tyłu opiekuńczy Sławek.

Od lewej: ja, Ola, Mateusz, Edytka -rodzinka
i Baśka u dołu-prawie jak rodzinka;)

Ja z dzieciakami





"Widoki i złudzenia
łuszczą się i odpadają
jak porzucone dekoracje. "
Jan Rostworowski " Szczyt"




Tu się foci, tu się filmuje;)


"Tatry.
W blasku ostrzeją zęby gór.
Ja także oczy zaostrzę.
Ostrze na ostrze.
Mądrość milcząca i spiętrzona.
Skały żywe.
Ściany milczące.
Turnie życzliwe."

"Tatry zanoszą się śniegiem

jak młoda dziewczyna łkaniem.

Czemu wy zanosicie się śniegiem,
góry umiłowane?

W śniegu jesteśmy ładniejsze.
Śnieg spada na nas niespodziewanie,
nagle - jak wiatr na drzewa,
albo na ludzi - kochanie."
Jalu Kurek "Wysoka Gerlachowska"

"W śnieżnomodro-ognistych barw fosfor się mieni,
pali się na powietrzu i jak szmat płomieni
wznosi się i zwisa wśród otchłani mglistej."
Kazimierz Przerwa-Tetmajer


Rozpadasz się biedaku;)

Koniec lepienia, koniec spaceru!

CHWILA NA GRZAŃCA

Parę chwil na grzańcu w karczmie "U Steni".Na stoku, przed obiadem, zostało jeszcze kilku zapalonych narciarzy. Jeszcze na parę zjazdów dołączamy do nich.

Aurelka i Zosia

Zosia

U Steni


Radosna twórczość na pewnych drzwiach

Na góralską nutę



Powrót na stok

BIAŁE SZALEŃSTWO W GLICZAROWIE GÓRNYM

Mżawka w Gliczarowie wywołała wieczorne dyskusje nad warunkami do zjazdów. A natura pokazała swoje i budząc się rano , za oknami zobaczyliśmy mnóstwo śniegu i dalsze jego opady. Po śniadaniu nie tracąc chwili ruszyliśmy na stok. Niestety brak gogli przy takich opadach dotkliwie odczuliśmy, a w wypożyczalnie świeciły pustkami.
Zjazd po gogle


Zjazd z kamerką

26 lut 2010

A WIECZOREM...

Wieczorem-spotkanie towarzyskie. Edytka i Sławek zaprosili znajomych i nas do "siebie". Przy łakociach i dobrym winie snuliśmy opowieści. Spotkaliśmy się z Aurelką i Krzysiem, któremu mogliśmy w końcu osobiście podziękować za pomoc w wyborze zagranicznych wojaży, ciekawe i niezbędne wskazówki dotyczące miejsc pobytu itp. Miło było znów porozmawiać z Edytką i Sławkiem, zobaczyć Mateusza i Olę. Obserwowaliśmy olimpijskie rozgrywki i ku naszemu zaskoczeniu polskie panczenistki wygrały w półfinale z Rosjankami. Około północy wróciliśmy do swojego domku, stawiając na nogi gospodarzy, którzy zostawili klucz w zamku uniemożliwiając nam otwarcie drzwi. No i znów było wesoło;)

Aurelka i Krzysiu

Dawid, Sławek i Edytka

"Pysia" i Dawid;)

PIERWSZE ZJAZDY W TYM ROKU

Po przywitaniu z rodzinką i znajomymi, wracamy po narty i rozpoczynamy rozruch zastanych kości;) Pierwszego dnia, do obiadu udaje nam się 8 zjazdów.

GPS CZYLI JAK NIE TRAFIĆ DO CELU

Docieramy do Gliczarowa Górnego, ale nie tak od razu! Nie ma to jak korzystanie z GPS, który poprowadzi Cię przez ośnieżone szczyty, gdzie nie dociera żaden pług. Niby wydawało się logiczne (doprawdy?), że aby dotrzeć do Gliczarowa Górnego należy przejechać przez Gliczarów Dolny. Gdyby nawet pominąć tę logikę to nie sposób nie zgodzić się z wskazówkami miejscowych, więc brnęliśmy do celu. O tak! Dosłownie brnęliśmy, bo wjechaliśmy już pod niezła górę, minęliśmy ostatnie zabudowania i strumyk a śniegu było jakby coraz więcej. Ów fakt też cieszył, bo przyjechaliśmy w końcu na narty! Kiedy zajechaliśmy pod prowadząca w górę ścieżkę, zobaczyliśmy lód i ... No właśnie kierowca (płci męskiej) postanowił się zmierzyć z przeciwnościami natury, przy panicznym zawodzeniu pasażera (czytaj istota płci żeńskiej). W efekcie góra pozostała niezdobyta, nasz "mondi" się nieźle spocił, a my zdecydowaliśmy, że czas zawrócić. Nie mogę do dziś przeboleć, że lęk w przecieraniu nowych szlaków samochodem tak mnie sparaliżował, iż nie powstał najmniejszy fotograficzny znak zdobywania niemożliwego;)Koniec końców zawróciliśmy, mimo sprzeciwów pani z GPS, która uparcie powtarzała "jesteś na złej drodze".Pewnie się zdziwiła, ale sama nie wiedząc jak to zrobiła, oświadczyła pod zarezerwowanym domkiem w Gliczarowie Górnym: "jesteś u celu"

Ośnieżony stok w Gliczarowie Górnym

Schodzimy z naszego domku pod stok, aby zrobić niespodziankę rodzince

Blisko coraz bliżej...
A kuku! Jesteśmy!

WYRUSZAMY W GÓRY!

Piątkowy poranek nie nastrajał optymizmem. Chmury, chmury, chmury. Zapakowaliśmy się w autko i za to w dobrych humorach, ruszyliśmy w góry. Zdecydowaliśmy się na wyjazd w okolice Białego Dunajca, gdzie mogliśmy spotkać się z rodzinką i gdzie mogliśmy pojeździć na nartach.

Piątkowa-szlak architektury drewnianej

Ośnieżone górki i pagórki

25 lut 2010

M JAK... METRO

No i szybka jazda do stolicy. A tam...m jak metro;)

FRIENDS FOREVER!

Dzisiaj spotkanie u Kasi.W tym samym gronie co ostatnio. Prym wiodły najmłodsze panny. No a Magda wystąpiła w kolejnych skarpetach, które idealnie wpasowały się nie tylko w stópki, ale i w sytuacje:)

Friends 4ever:)

Wesołe psotki

Z aniołkami:)

24 lut 2010

KOGUCIK

Mama chwyciła za nożyczki i wycięła taki numer! Na szczęście była to fryzura przejściowa ala kogucik, a potem już wyglądałem jak prawdziwy SUPER KID!

Nastroszyłem się zatem jak kogucik!

23 lut 2010

POLECAMY: TORCIK SZWEDZKI !


Pycha! Dostępne w wersji migdałowej, czekoladowej i snickers. A gdzie takie pyszności?
Chyba się domyślacie;)? Jak ktoś ma przepis na ten rarytas, proszę się podzielić z łasuchami:)

22 lut 2010

KONKURS DRUŻYNOWY W SKOKACH NARCIARSKICH

Mieliśmy chrapkę na jeszcze jeden medal w skokach drużynowych, ale nie udało się. Fantastycznie spisał się, jak zwykle, Adam Małysz, ale w pierwszej serii skoki zepsuli Rutkowski i Stoch. Dmuchaliśmy w telewizor zgodnie z prośbą Małysza, ale innym jakoś to nie pomogło. Zajęliśmy 6 miejsce i tym musimy się cieszyć.

Oczywiście naczelny kibic

Po pierwszym skoku

Przed drugim nieźle wiało!

Koncentracja,

najazd,

odbicie i...

pfffffff... Adaś leć!

I telemark!

Wynik


Wyniki drużynowe