Znów na działce! Dzisiaj poświęcamy się pracy. Ja zajęłam się wyrywaniem chwastów, a Dawid czyszczeniem oczka. Potem nastąpiło przekroczenie drzwi z 1945r. (z domu na ulicy Parkowej 11, który palił się po zrzuceniu bomby w czasie wyzwolenia Siemianowic), które znajdują się obecnie na działce i odkrywanie wszystkiego co nagromadził tam dziadek i mój tata. Oczywiście nadeszła chwila, żeby niektóre z tych przedmiotów pożegnać, bo ich czas zdecydowanie się skończył. To był pracowity dzień zakończony grillem i wieczornym oddechem wśród przyrody. Kot na uwięzi Wodę trzeba bezwględnie wymienić!
Dziś piknik! Ułatwiamy sobie zadanie i zamawiamy pizzę. Nastawiamy się na odpoczynek, ale jednak urozmaicamy sobie czas drobnymi porządkami. Nasz piknik działkowy niespodziwanie zamienił się w lotniczy. Istna Góraszka;) Zobaczcie sami... Pizza dla łasuchów. I serek dla najmłodszego
Relaks przy książce (4 tom skończony)
Obserwator. O tam popatrzcie!
Piknik ala Góraszka
"Maryjka do Masztalskiego: - Wejrzyj się ino. Ten helikopter już od godziny wisi w powietrzu. - Pewnie skończyła mu się benzyna."
Kolejna zabawa z decoupage. Zrobiłam drugie podejście do zdobienia puszki czyli przedmiotu metalowego. Pierwsza próba była nieudana, bo zabrałam się za to bez jakiegokolwiek przygotowania i kleiłam co się dało na wyczucie. Do dzisiejszej zabawy posłużyła stara puszka po kawie z dawnego RFN-u. Pierwszy etap to nałożenie PRIMERA czyli podkładu umożliwiającego pokrycie przedmiotu farbą i lepszą przeczepność. Podczas wysychania primera nakładanego dużym pędzlem powycinałam z serwetek motywy, które miały ozdobić puszkę. Oprócz tego mieszając farby akrylowe z różnych firm przygotowałam potrzebne kolory i ich odcienie. Po wyschnięciu primera, nałożyłam 3 warstwy farby, aby całkowicie pokryć nadrukowane na puszce wzory. Gdy farba całkowicie wyschła mogłam przyklejać wycięte z serwetek motywy. Robimy to delikatnie nakładając sporo kleju, tak, aby serwetka nie przedarła się. Można to robić miękkim pędzlem, gąbką, albo palcem. Zdałam się tym razem na palec i delikatnie wcierałam klej, prostując serwetkę. Po całkowitym wyschnięciu podmalowałam motywy i miejsca pomiędzy nimi a potem nałożyłam tzw. kraka. KRAK to preparat pozwalający na postarzenie przedmiotu, a dokładniej na utworzenie spękań. Do tego zdobienia posłużyłam się krakiem dwuskładnikowym ze Stamperii. Grubym pędzlem, zamaszystymi ruchami, grubo, posmarowałam puszkę pierwszym składnikiem (STEP1), a po około 30 minutach nałożyłam drugi krak (STEP 2). Starałam się nakładać kraki w tym samym kierunku co farbę, długimi pociągnięcimi, aby uzyskać większe spękania. Dobrze jest wykorzystać suszarkę, bo to też sprzyja uzyskaniu głębszych spękań.Praca właściwie gotowa, ale zaraz chyba pomiędzy spękania wprowadzę porporinę , o ile będzie pasowała do całości. (PORPORINA-proszek tworzący jakby fugę między kafelkami). Po zakończeniu puszkę będę musiała jeszcze wielokrotnie polakierować, aby uzyskać śliskość, zabezpieczyć motywy i farbę . Potem wsypię kawę i puszka gotowa do użytkowania:) Puszka i primer ze Stamperii Pierwsza warstwa farby i wycięte z serwetek motywy
Przyszedł czas zrobić porządek z pewnym kwiatkiem doniczkowym. Napisałam "pewnym", bo nigdy nie poznałam jego nazwy. Jest dość oryginalny i z wielkim oporem pozbyłam go całej zieloności wyhodowanej przez ponad 10 lat! Jednak stał się na tyle uciążliwy przez lepką substancję, którą zaczął wytwarzać. Nie pomogły preparaty, a wszystko wokół tj parapet, okna, ozdoby lepiły się niczym lep na muchy (tu nie przesadzam;) ). Chwyciłam za nożyczki i zostały jakies kłykcie. Ale potem pozamieniałam doniczki i swoje nowe miejsce znalazło "bonsai" tj. szczepiony na korzeniu dalii fikus-beniaminek. Teraz będzie ładnie wyeksponowany. Miejsce obok zajął wyhodowany przeze mnie dąbek- samosiejka działkowa. Dąbki nadają się także do formowania bonsai. Może się pobawię w cierpliwego Chińczyka? Uciążliwe ziele Oryginalne listki